czwartek, 20 września 2012

Chwalipięta ...

Muszę się trochę pochwalić  J


Na wyjazdowych jarmarkach spotykamy oczywiście najwięcej swoich klientów. Nie spodziewałam się jednak, że już w pierwszych miesiącach działalności uda mi się nawiązać współpracę z klientami tzw. „biznesowymi” J. Moje pierwsze zlecenie indywidualnego projektu dostałam od butiku w Olsztynie. Tabliczka na drzwi do sklepu. Dwustronna. Mała rzecz, ale jednak troszkę dłubania było. Jednak robienie czegoś z projektem a nie jak „mi się widzi”, nie jest wcale takie łatwe.



Drugie zamówienie (i to jak się okazało nie jedyne!) otrzymałam z firmy zajmującej się cateringiem biurowym,  też z Olsztyna. Właśnie szykują bistro kanapkowe na starówce w Olsztynie. Zamówili na początek dwie duże tablice na menu. A potem logo ze starych desek. I to nie koniec zamówień J Jeszcze się nie otworzyli więc trzeba będzie poczekać na obejrzenie rezultatów J ale liczę na to, że wystrój wnętrza (z moją małą pomocą) przysporzy im klientów. JJJ






Mój pomocnik. Bez niego ani rusz!!! 














Teraz realizuję podobne zamówienie dla restauracji w Morągu, moim rodzinnym mieście. I jak w poprzednim przypadku mam nadzieję na dalszą współpracę J Zdjęcia z tej realizacji troszkę później…..

Miło się dzieje, miło… oby tak dalej… J



piątek, 14 września 2012

Pomarańcze w Grotowie

Dzisiaj o wizycie harcerzy.
Od poniedziałku do środy gościliśmy u nas 13 harcerską drużynę nieprzetartego szlaku "Pomarańcze" z Lidzbarka Warmińskiego. Wrześniowa pogoda była dla nas nadzwyczaj łaskawa. Słońce przypalało tak, jak w samym środku lata! ... No ale od początku...


Na początku było pole...... to na nim stanęły namioty naszych gości. Na zdjęciu powyżej druh Antoni, strażak zawodowy. Profesjonalna pomoc - na takim biwaku niezbędna! Przyjechali pod wieczór więc tylko  rozstawili namioty, zjedli małe conieco i poszliśmy na ognisko. Były opowieści o tradycjach harcerskich, gawędy i ... pokaz druha "Konwisia" :))) i tutaj oko druha Antoniego było bardzo czujne ...



Drugi dzień "Pomarańcze" rozpoczęły od wędrowania i robienia mapek terenu.


Zbiórka przed wymarszem i pamiątkowe zdjęcie :)













Druhna Agnieszka ... zawsze pomocna. Zawsze pomoże ... o każdej porze ... :)))
A nie mówiłam! Głównodowodząca akcjami terenowymi :))))))

Małe podpowiedzi druhny Agnieszki ... oj, przecież to nie szkoła!! :D

No i wreszcie wędrówka. Droga nad rozlewisko prowadzi przez "Mordor". Kto go przejdzie, jest bohaterem :)

czyżby ktoś lekceważył wagę tego etapu? ..:)
Jak widać wszyscy przeszli tę ciężką "mordorową" próbę ...


Jak zwykle, druhna Agnieszka jako niezmordowany przewodnik pomarańczowego stadka ...


Dla bohaterów przyjechał obiad :)  Druhna Ania czuje się w naszej kuchni jak u siebie :))


Druhna Agnieszka pilnuje, żeby dla nikogo nie zabrakło obiadu! Dokładki oczywiście były dla każdego chętnego :) a było ich kilkoro :)))))

Dobry posiłek po takim wysiłku jest niezbędny. Tak samo jak odpoczynek ...

Słoneczko, słoneczko ... grzej jak najdłużej ...
 
Druhna Ania w swoim "wychowawczym" żywiole ....

A druh "Konwiś" ... hmmm.... też odpoczywa... z koleżanką....



Słoneczko było naprawdę gorące.

Po odpoczynku czas brać się do roboty!! Zdecydowanym krokiem druhna Ania zmierza w kierunku .. ogródka.

 I chyba tam się czuje najlepiej :) co widać po uśmiechu :))))


 Warsztaty z decoupage'u poprowadziłam ja :) czyli druhna Ewa.


Na koniec warsztatów zrobiliśmy małą galerię obrazków. Prezentowały się znakomicie!! 

W ramach tak zwanej pracy społecznej na rzecz gospodarstwa wiejskiego :))) "Pomarańcze" przeniosły porąbane drewno do stodoły. Oczywiście pod czujnym okiem druha Antka :)

z takimi siłaczami to można góry przenosić a nie tylko suche drewno :))))

Pomoc dla nas nieoceniona. Dziękujemy Wam "Pomarańcze"!!!!

Po tym wysiłku i "polnym prysznicu" z wody nagrzanej słońcem w butelkach, można było spróbować kuchni z pakietu dla twardzieli :)) Druh Antoni pokazał nam profesjonalny pakiet żywnościowy dla służb specjalnych. 




Konserwy, herbaty, chleb a nawet cukierki :)
 Wszystko w specjalnych opakowaniach.
Mini kuchenka do podgrzania dań z paliwem, które nie wydziela żadnego zapachu!! Trochę to może mało ekologiczne ale przecież to tylko dla twardzieli! :)))

 

No i oczywiście była degustacja tych potraw :)))))))))) ... no proszę, sami twardziele!!


Nie ma się jednak co oszukiwać. Normalny obiad musiał być. Przygotowałyśmy go tym razem samodzielnie, na naszej kuchni opalanej drewnem. Ekologicznie ;)

 Chyba wszystkim smakowało, bo makaron zniknął do ostatniego świderka!!!


...tymczasem nasze ognisko już na nas czekało... to już ostatni wieczór z "Pomarańczami"...


DO ZOBACZENIA WIOSNĄ !!!
J





poniedziałek, 3 września 2012

Zmiany, zmiany, zmiany...

Zmieniłam tytuł bloga na bardziej „firmowy”.  Stary mi się bardziej podobał, ale wyszukiwarki internetowe rządzą się swoimi prawami L

Taaaaaaak. Można by pomyśleć, że tylko się bawimy na tych wyjazdach J No, może troszkę. W sumie na każdej takiej imprezie poznajemy nowych ludzi no i spotykamy też stałych bywalców jarmarków. Z niektórymi już się zdążyliśmy zakolegować. W sumie to ciężkiej pracy najwięcej jest w domu przy szykowaniu naszych deseczek. Tak je wszystkie nazywam, bez względu na efekt końcowy, czy to półka, czy wieszaczek, czy zegar. Deseczki J chociaż zdarzają się wyjątki ……

 Najpierw prezentacja całości

 tabliczki przypominajki czyli " nie zapomnij o ..."

.. z lawendą...


 Półeczkę na przyprawy ( i podobny wieszak na sznurku) można będzie spotkać w nowo otwartym barze kanapkowym na olsztyńskiej Starówce :)))





Zegar z sielskim widoczkiem też już zmienił właściciela...

podobnie jak czerwony zegar z miednicy ...


 Biała miednica jeszcze czeka na swojego "amatora"...

 ...zegar z winiarnią też.


Lawenda - i wszystko jasne.
... też już kogoś cieszy :)


Mój ulubiony (ostatnio) zegar z drobiem. Poszedł jak świeża bułeczka ... a już chciałam go zostawić do naszej wiejsko-czarodziejskiej kuchni. Prezentowałby się pięknie. Chyba zrobię jeszcze jeden.

  koguty raz jeszcze, tym razem w wersji lekko niebieskawej.




Na koniec moje ulubione zwierzątka. Czarnogłówki też były w Olsztynie :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
Targi organizował Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doradztwa Rolniczego. 


Czyż nie są piękne?  J