wtorek, 28 sierpnia 2012

Dni Morąga.

 25 i 26 sierpnia byliśmy w Morągu, moim rodzinnym mieście. Całkiem udany wyjazd, pomijając awarię samochodu na koniec imprezy oraz "złapaną gumę" już pod samym domem :))) No cóż, przecież pracujemy po to, żeby wydawać. Nie zawsze na przyjemności.......


Nasze stoisko wygląda podobnie na kolejnych imprezach. Jednak, jeśli się przyjrzeć z bliska, zawsze coś nowego dochodzi .... To jak zagadka z dzieciństwa - porównaj dwa obrazki i znajdź różnice :)))))) Porównajcie zdjęcia z różnych imprez i znajdźcie różnice.



 tablica do zapisywania, np. przepisów lub przypomnienia o spotkaniu lub zakupach ... 

A to zegar, który zrobiłam specjalnie na okoliczność Dni Morąga. Obraz na zegarze, to moja własna grafika przedstawiająca przedwojenną morąską starówkę, wydrukowana oczywiście na serwetce. Zegar jest duży, ma jakieś 50 cm średnicy.


Drugi zegar, również duży, jest ozdobiony motywami ziołowymi.


Kolejne zegarowe wariacje ....

 

i kolejne ....



Te obrazki też są nowe...



I to na razie tyle z naszych wycieczek. Dokładam kilka zdjęć "domowych". Niemal wszystkie te obrazki a zwłaszcza półeczki już zmieniły właścicieli :)))











Rozwijam się być może powoli ale mam nadzieję, że w dobrym kierunku. Liczę na Wasze opinie i uwagi. Pozdrawiam z wiejsko-czarodziejskiej Manufaktury GROT&OWO.


Rękodzieło w Węgorzewie


Byliśmy również w Węgorzewie na Międzynarodowym Jarmarku Rękodzieła. Tutaj znowu nawałnica i wielki deszcz! Przetrwaliśmy jednak, mimo pewnych zniszczeń. Nasz namiocik spisał się dzielnie.



były tańce i śpiewy zespołów z różnych krajów.

Jajka i bombki też były z nami w Węgorzewie. Ot tak, żeby się pokazać.

Udało mi się „wyprodukować” troszkę nowości mimo braku czasu. Szkoda, że nie da się go rozciągnąć…..





"winne" tematy....















małe deseczki na butelkę z winem...

Kwiaty polne...



Tańce i śpiewy trwały dłuuuugo...



Jarmark Jakubowy w Olsztynie


Nareszcie mam chwilkę na uzupełnienie wiadomości z naszych pierwszych kroków. Oj ciężko czasami bywa. Burze letnie nas nie ominęły i musieliśmy czasami mocno walczyć z żywiołem, żeby nam nie porwał namiotu , nas i naszych deseczek. Spędziliśmy tych kilka tygodni na jeżdżeniu po różnych imprezach i wydarzeniach w naszym regionie i na wypoczynku oczywiście troszkę również.







Nasze zegary:








mikrodeseczki:




Gość jarmarkowy. Niestety nic nie kupił :)



Na koniec, przepis na miłość :)))))))))








piątek, 24 sierpnia 2012

Jesteśmy w sieci !!!


JESTEŚMY W SIECI J
Nareszcie mamy kontakt ze światem. Cisza i spokój liczą się oczywiście bardzo, ale to bardzo!, już ja coś o tym wiem, nie można jednak udawać, że nic i nikt nie jest nam do szczęścia potrzebny. Zwłaszcza jeśli chce się robić tak zwany biznes. W moim przypadku mikrobiznes, ale w skali mojego świata to wielka rewolucja. Nigdy nie prowadziłam firmy i wszystko to co kiedyś załatwiał za mnie pracodawca teraz musi się pomieścić w mojej głowie. Chciałoby się, żeby była od tych spraw przyziemnych całkowicie wolna, ale coś za coś. Mam teraz inną wolność. 
W tej chwili nie mam czasu, ale OBIECUJĘ, że niedługo powrzucam jakieś zdjęcia i wieści z naszych rubieży. Lada chwilka, naprawdę :)))))