Nareszcie mam chwilkę na uzupełnienie wiadomości z naszych
pierwszych kroków. Oj ciężko czasami bywa. Burze letnie nas nie ominęły i
musieliśmy czasami mocno walczyć z żywiołem, żeby nam nie porwał namiotu , nas
i naszych deseczek. Spędziliśmy tych kilka tygodni na jeżdżeniu po różnych
imprezach i wydarzeniach w naszym regionie i na wypoczynku oczywiście troszkę
również.
Nasze zegary:
mikrodeseczki:
Gość jarmarkowy. Niestety nic nie kupił :)
Na koniec, przepis na miłość :)))))))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz